niedziela, 30 marca 2008

Doświadczyłem dziś jak daleko wśród „specjalistów” do zrozumienia i przyswojenia prostej, elementarnej zasady, że sponsoring nie jest aktem łaski a co za tym idzie, nie prosimy o sponsoring, możemy jedynie oferować!

Nie powinna chyba zatem dziwić mała liczba ciekawych, kompleksowych projektów sponsoringowych w polskim sporcie, gdy zajmujący się nimi ludzie widzą sponsoring jako jednostronny proces. Szczytem szczęścia dla nich jest zapewne prezes z teczką pieniędzy, który z litości „wesprze” dyscyplinę tak nierentowną (czyt. nieudolnie zarządzaną), że potrzebuje jałmużny.

W nieustającym rankingu na źródła zawodowych frustracji, prym nieodmiennie wiedzie branżowy, odwieczny spór o to czy public relations jest częścią marketingu czy samodzielną funkcją zarządzania. Od dziś zaszczytne miejsce drugie należy do „próśb o sponsoring”.

23:16, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 marca 2008

Migracja konsumentów w poszukiwaniu (złudnym często), lepszej/tańszej oferty jest jedną z największych bolączek marketingowców. Lojalność klientów i przywiązanie do marek, systematycznie spada, czemu zaradzić nie mogą różnego rodzaju - nomen omen -  programy lojalnościowe.

 
Życia nie ułatwia Internet, który dzięki szybkiemu dostępowi do informacji, a już szczególnie porównywarkom jak Ceneo czy Skąpiec, pozwala na szybkie sprawdzenie, że konkurencyjny operator komórkowy czy bank właśnie wprowadził lepszą ofertę.

 
Tu właśnie fenomen sportu wkracza. Lojalność konsumenta-kibica jest nie do przebicia, często przewyższająca przywiązanie do rodziny czy pracy. Kluczem jest rzecz jasna, takie trwałe skojarzenie marki z dyscypliną lub klubem, by sponsor kojarzył się jednoznacznie trwale, co zapobieże odwrotowi kibiców po porażce. W takim przypadku marka ma klienta na lata co obecnie jest więcej niż na wagę złota. Ot i cała zaleta sponsoringu sportowego tylko tyle i aż tyle.

23:29, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 marca 2008

Krócej i z przerwą, bo wielkanocne lenistwo robi swoje.

 
Podczas świątecznych rozmów, jakoś mimochodem pojawił się temat powiązań między biznesem a sportem. Nieubłagany zwolennik liczb poważanych w rachunkowości, zwracał uwagę na wysoki wskaźnik niepewności w komunikacji podejmowanej przez przedsiębiorców, a bazującą na sporcie. Byle porażka, słabsza dyspozycja czy zawirowanie polityczne (vide: Pekin czy zakończone właśnie Mistrzostwa Europy w pływaniu, gdzie zdyskwalifikowano Serba za występ w koszulce z napisem „Kosowo jest serbskie”), zrujnować może misterną strategię.

 
To prawda. Czynnik ryzyka w działaniach sponsoringowych związanych ze sportem jest wysoki. Być może najwyższy, choć rozkapryszone gwiazdy muzyki czy filmu, również mogą namieszać szyków. Równowaga jest jednak zachowana, gdyż porozumiewanie się z rynkiem czy klientem przez zawodnika/klub/dyscyplinę ma jedną, przeogromną zaletę, nie do przecenienia przez marketingowców.

 
Jaką ? Jutro powiem.

17:12, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 marca 2008

Częstą przypadłością związków i instytucji sportowych, jest nieumiejętność współdziałania i pracy na rzecz długofalowych efektów. I mówię nie tylko o polskim podwórku, ale i o światowym tuzach jak FIFA i UEFA.


Co więcej można odnieść wrażenie, ze jedynym celem takich podmiotów jak weźmy na to UEFA, prócz funkcji administracyjnych, jest jedynie podbijanie i tak już wielce zyskownych stawek za prawa do transmisji telewizyjnych. Jednym słowem robią świetny biznes, zamiast pomagać potencjalnym sponsorom robić świetny biznes w oparciu o piłkę.


Ciekawym przykładem działań zarówno skoordynowanych jak i długofalowych, a do tego skupiającym wszystkie strony procesu marketingowego – od kibiców, przez federacje, związki, kluby i sponsorów jest Rugby Expo 2008 premier global business-to-business rugby convention. Cel jeden: pokazać, że rugby do globalny, atrakcyjny sport dający szansę na doskonały biznes.


Zastanawiam się czy to tak już jest, że rugby pod względem stosowanych rozwiązań marketingowych zawsze jest o kilka kroków do przodu czy może poczuli mocną konkurencję szykującą się do eksportu swojej jakże dziwnej dyscypliny na cały świat?

23:29, stanislaw_pogorzelski , rugby
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 marca 2008

Słów kilka jeszcze o Pekinie.

Nawet w przypadku masowego bojkotu przez „zachodnich” sportowców olimpiada odbędzie się tak czy siak – część państw zjawi się niezależnie od światowej solidarności (vide: Moskwa, Los Angeles), choć akcji takich jak ta , pojawiły by się setki.

Co mają zrobić sportowcy ? Strasznie trudne pytanie. Z jednej strony obarczeni przepisami MKOL, które może odebrać zdobyty medal za zbyt ostentacyjne manifestacje, z drugiej strony naciski rodzimych federacji i sponsorów na wyniki. Gryzące sumienie do tego. Trudne sprawa. Całe szczęście nie muszę rozwiązywać każdego dylematu tego świata.

Ciekawie mówi Monika Pyrek (tyczkarka, gdyby koś nie znał) o wyrzucaniu chińskich produktów. Ciekawe ilu się znajdzie skłonnych do takiej manifestacji – choćby jednorazowej?


23:07, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Komentarze (2) »

Olimpiada zbliża się wielkimi krokami i jak można było się spodziewać coraz liczniej pojawiają się głosy polityków próbujących ugrywać punkciki na dylemacie „Bojkotować czy nie bojkotować?”.

Temat trudny, szczególnie w kontekście aktualnych wydarzeń w Tybecie, gdzie w regularnych bitwach, giną dziesiątki Tybetańczyków. Czas jednak na takie pytania to był kilka lat temu, gdy MKOL przyznał Chinom prawo organizacji igrzysk. Tu przy okazji ciekawostka – tak jak prawie każda duża impreza sportowa jest wydarzeniem dochodowym lub bardzo dochodowym, tak IO zwykle balansują na granicy opłacalności lub lekko wpadają nawet w długi (szczególnie zimowe). Olimpiada w Pekinie, będzie jednak pod tym względem ewenementem. Chęć spektakularnego zaprezentowania Chin jako nowoczesnego państwa m.in. dzięki projektom Wodnej Kostki czy Ptasiego Gniazda , według szacunków wynieść miała około 25 mld dolarów. Wiadomo już dziś, że na pewno będzie to nie mniej niż 35 mld i gwarancja gigantycznej dziury budżetowej jak w banku. Czy koszty wizerunkowe to zrekompensują ? Raczej nie, tym bardziej, że świat od lat wie jak jest z prawami człowieka w Chinach – po prostu świat ma to gdzieś, dopóki trafia do niego strumień tanich produktów.

17:09, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 marca 2008

Bryndza i własny sos. Tak króciutko, można scharakteryzować polski rynek specjalistów od marketingu sportowego (pomijam przyszłych i pseudo adeptów). Stan ten wynika m.in. z bryndzy na rynku, gdzie ciekawych projektów (a więc i fachowców) sponsoringowych ze świecą szukać. Powodem jest także brak forum wymiany i prezentacji wiedzy. Dni Marketingu Sportowego (z całą masą ich błędów) to wiele za mało.

Malutkim kroczkiem ma być zapowiedziany na koniec kwietnia kwartalnik „QS”, którego wydawcą będzie Polish Sport Promotion.

„QS” ma być tytułem biznesowo-lifestylowym o tematyce sportowej. Magazyn skierowany będzie do osób, które chcą inwestować w sport. Na 160 stronach znaleźć się mają stałe działy: twarze sportu, marki i brandy, media i technologie, ekstraklasa (światowe ligi sportowe), lifestyle (hobby, gadżety, rekreacja, turystyka), i dział ruchomy, poświęcony dużym imprezom sportowym – w pierwszym numerze będzie to Euro 2008, w drugim – Igrzyska Olimpijskie Pekin 2008.

Będę na pewno mocno kibicował pomysłowi. Równie mocno jak temu by treści biznesowo-sportowych, było więcej niż lifestylowych.

23:06, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 marca 2008

Problem o jakim pisałem wcześniej o znikomym transferze środków od sponsorów na szkolenie młodych zawodników, ma także swoją istotną konsekwencję w braku sportu akademickiego w Polsce. Istniejące zespoły z przedrostkami AZS to często drużyny całkowicie pozbawione studentów.

Jest to o tyle dziwne, że sport akademicki w wielu krajach cieszy się masową popularnością. I nie jest mowa tylko o USA, gdzie rozgrywki na poziomie high school przyciągają już widzów, ale tam przeszło 70% społeczeństwa zainteresowana jest sportem. Równie popularny zmagania uczelniane są w Anglii, Francji, Australii i wielu innych państwach. A u nas nie. Być może nie przychodzi włodarzom polskich uczelni i związków sportowych do głowy, że sport akademicki również może być świetnym biznesem.

 

Jak choćby w amerykańskiej koszykówce uniwersyteckiej

 


21:24, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 marca 2008

Wystarczył jeden sezon bez sukcesów Adama Małysza w Pucharze Świata, by oglądalność transmisji telewizyjnych, która w rekordowych momentach sięgała w Polsce ponad 7 milionów widzów, spadła gwałtownie to niecałych 3. Co więcej z punktu widzenia potencjalnych sponsorów, wierna pozostała najmniej atrakcyjna grupa: raczej po 50, z mniejszych miasteczek, ze średnim i niższym wykształceniem. Zaledwie 2% widzów jest do 24 roku życia.

Utrata palmy pierwszeństwa uzmysłowiła dwie istotne z punktu widzenia powiązań między biznesem a sportem, sprawy. Pierwsza to taka, że Polacy są złaknieni sukcesów sportowych na skalę międzynarodową. Druga i to chyba ciekawsza, że praktycznie nie ma znaczenia jaka będzie to dyscyplina - ważne by Polak stanął na podium.

Taki stan rzeczy nie umyka uwagi sponsorów inwestujących najchętniej w dyscypliny, w które gwarantują wysoki wynik, a co za tym idzie oglądalność (piłka nożna, wyjątek od reguły). Inwestują co więcej jedynie w „szczyt” dyscypliny, czyli zdobywającą medale (i media) reprezentację lub reprezentantów. Brak wsparcia pracy u podstaw, trenerów i treningów, mozolnego budowania sekcji, pracy z młodzieżą, sprawia że wyszukiwanie następnych Małyszów polskiego sportu będzie coraz trudniejsze.

22:38, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 marca 2008

Czy komuś w Polsce przyszłoby do głowy, że piłka nożna nie była najpopularniejszą dyscypliną sportową w Europie w 2007 ?

Bo nie była!


15:31, stanislaw_pogorzelski
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2