niedziela, 14 listopada 2010
Kiepski dość weekend pod względem wyników sportowych – głównie za sprawą polskiej reprezentacji, która przegrała w Gdyni z Mołdawią. Mecz całkiem ciekawy – końcowy rezultat już mniej. Z każdej porażki warto czerpać nauki. Trener pewnie skorzysta, a i marketing owcom do namysłu coś pozostanie.

Narodowy Stadion Rugby na którym rozegrano spotkanie pomieścić może około 2,5 tysiaca widzów – projekt z góry zakładał, że obiekt będzie dość kameralny. Niosło to za sobą i niższe koszty budowy, niższe koszty utrzymania, a do tego gwarantowało, że stadion zawsze będzie pełen – co ma znaczenie dla promocji dyscypliny (migawki pokażą zawsze komplet).

Problem pojawia się w przypadku największych wydarzeń jak np. mecz reprezentacji.  Wczoraj wejść chciało znacznie więcej kibiców niż liczy stadion.  Odeszli z kwitkiem. Zawiedzeni. Wściekli. Wrócą? Czy warto budować małe obiekty? A może towar ekskluzywny i mniej dostępny jest bardziej pożądany?


23:07, stanislaw_pogorzelski , rugby
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 listopada 2010
Tegoroczne Dni Marketingu Sportowego cieplej niż poprzednie chyba potraktuję. Raz, że premierę będzie miała bardzo ciekawa książka do której kamyczek mały dorzuciłem. Dwa, że przyszło poprowadzić mi jeden z trzech warsztatów, które drugiego dnia DMS się odbędą.

Zapraszam. Będzie się działo.

13:42, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 listopada 2010
Bez gigantomanii, za to "kompletnie, konkretnie". Nowy stadion żółto-niebieskich . Na razie tylko dzień otwarty, ale już niedługo...

13:27, stanislaw_pogorzelski , piłka nożna
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 listopada 2010
Wiele lat temu podczas jednej z pierwszych Dni Marketingu Sportowego (jeszcze w Poznaniu), z ciekawością słuchałem  o projekcie jednego z banków (nieistniejący już Dominet), o rychłej wizji wyposażenia połowy piłkarskich kibiców w karty kredytowe, z których cześć dochodów trafiać miała do kas klubów.

Minęło lat kilka… Połowa piłkarskich kibiców o dziwo klubowych kredytówek nie ma. Za to czytam o tym, że kolejne wizje się pojawiają. Ekstraklasa swoje, a część klubów swoje karty chce wprowadzać. Czy tym razem się uda? Nowe wymogi ustawy o organizacji imprez masowych, która reguluje piłkarskie rozgrywki, czyli imienne karty wstępu to duże ułatwienie. Czy to wystarczy?
 
Do tej pory głównym problemem było chyba błędne założenie związane z kartami, które miały być źródłem wpływów dla klubu (% od transakcji dokonanej przez kibica).  Motywatorem dla kibica miała być możliwość wsparcia budżetu swojej drużyny. Czy to nie za mało? Przychodząc na mecz płacę za produkt – widowisko sportowe. Nie ma w tym charity. Nie płacę z litości. Dlaczego nagle miałoby się to zmienić? Jeśli karta nie będzie sposobem na zdobycie szeregu bonusów niedostępnych dla innych kibiców to szanse na 40-50 tys. kart na każdy klub Ekstraklasy to mrzonki.
10:28, stanislaw_pogorzelski , marketing
Link Komentarze (2) »
środa, 03 listopada 2010
Dlatego warto grać w pucharach. Dlatego warto mieć nowy stadion. Dlatego warto budować zainteresowanie klubem. Lech zdyskontował swój sukces i wpływy z samych biletów na mecz Man City, wyniosły w granicach pięć milionów złotych. Coś wpadnie jeszcze z dnia meczu, czyli czysty zysk może wynieść właśnie pięć milionów złotych. Warto się starać jak widać – prawdziwe pieniądze są poza ekstraklasą.
12:21, stanislaw_pogorzelski , piłka nożna
Link Komentarze (1) »
niedziela, 31 października 2010
Podglądałem dziś mecz Lecha z Wisłą. Wynik piękny, bramki również więc wypadałoby się cieszyć… Zawsze jednak jakieś „ale” się znajdzie. Tym razem padło na kibiców – i nie chodzi mi o to, że na w teorii nowoczesnym i bezpiecznym obiekcie kibice Lecha weszli na sektor Wisły i zaczęli młóckę (ochrona oczywiście już zwiała). Chodzi mi o doping. Śpiew konkretniej. Dlaczego polscy kibice nie potrafią śpiewać na meczu? Czy to tylko kwestia temperamentu czy tego, że na muzyce w szkole nuty kazali pisać i wypracowania o Szopenie? Dlaczego nie może być tak jak przed meczem River Plate gdy po prostu ciarką przechodzą i zazdrość bierze gdy te emocje widać.

20:23, stanislaw_pogorzelski , piłka nożna
Link Komentarze (5) »
środa, 27 października 2010
Robić dobre i fajne rzeczy to za mało. Trzeba umiejętnie się tym chwalić. Manchester City (to ten mniej lubiany klub od MU) jak widać sporo robi w obszarze CSR. A do tego wyjątkowo zgrabnie się potrafi z tym pokazać.
12:13, stanislaw_pogorzelski , public relations
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 października 2010
Dla tych, którym nie znudziło się czytanie to tym jak słaby jest marketing sportowy w Polsce – spory tekst z Przeglądu Sportowego.

- Marketing sportowy w Polsce nie istnieje – mówi anonimowy ekspert. Jeśli faktycznie nim jest powinien raczej wskazać na źródło ewentualnej „słabości” branży. Na piłowanie gałęzi na, której siedzę nieco to może wyglądać, ale tak naprawdę prawda jest znana od lat: Polacy (wbrew pozorom) nie lubią sportu. Nie chodzą na mecze i mitingi; nie oglądają sportu w telewizji; nie uprawiają sportu ani w szkole, ani na studiach ani w dorosłym życiu. Dlaczego w takim wypadku ci cholerni sponsorzy mają łożyć na dyscyplinę, którą się nikt nie interesuje? A wynik (rozpoznawalność czy sprzedaż) potrzebny od zaraz.
 
Na przywoływanym Zachodzie sport obecny jest na każdym kroku jako element życia – gra i ogląda prawie każdy. Naliczyłem dziś na krótkim odcinku głównej ulicy Paryża cztery ogromne sklepy sportowe – wypełnione klientami. Reklamy spotkań ligowych (m.in. piłka, rugby) to dziesiątki billboardów na dojazdowych autostradach itd…
23:32, stanislaw_pogorzelski , sponsoring
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 października 2010
Negocjacja podwyżek dużo bardziej spektakularnie przebiega gdy mowa o piłkarzach niż dajmy na to u sekretarki. O sensacyjnym odejściu Ronney’a z MU pisał cały świat. Kibice zdążyli przygotować już odpowiednie transparenty i znienawidzić na całe życie; trener zdziwić się na sto sposobów, a właściciele innych klubów zdążyli przeliczyć zasoby gotówki na zakup piłkarza…

Okazało się, że to tylko przygrywka do negocjacji. Wayne podpisał kontrakt na kolejne pięć lat.


18:50, stanislaw_pogorzelski , piłka nożna
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 października 2010
Krótka impresja po krótkim urlopie:

Nie ma chyba sportu bardziej uczącego samokontroli i panowania nad własnym umysłem niż nurkowanie.


21:28, stanislaw_pogorzelski , sport
Link Dodaj komentarz »